Spoko ze ktos dodał moje zdjęcia z tego miejsca i przywalił własne logo usuwając moje :/
Pan który opiekuje się tym miejscem (a przynajmniej tak było w czasach kiedy te zdjęcia powstały) był zawsze bardzo pomocny i miły i można było spokojnie dogadać się z nim na wejście do środka. Plus miał ogromna widzę o budynku jak i o rodzinie księżnej Daisy. Chociażby dla jego opowieści warto było wchodzić tam za jego wiedza.
własność prywatna, dobrze chroniona, dużo kamer, miejscowi mówią, że jak ktoś się kręci to przyjeżdża policja/ochrona.
wnętrze uda mi się zobaczyć na dniach otwartych, tak poza tym, na dziko wejścia nie ma.