Szpital został kupiony przez prywatnego właściciela. Facet tam mieszka i jest też bardzo wyczulony na latanie dronem nad terenem (chociaż prawo na to pozwala ale ja go rozumiem). Można się jednak dogadać. Trzeba podejść od strony głównej bramy i poprosić o możliwość obejrzenia. Chętnie oprowadzi.
Niestety nasza wyprawa się nie udała. Teren podobno naszpikowany kamerami i czylujkami. Z relacji 2 osób z którymi udało nam się pogadać nie można tam wejść od 4 lat. Ale s drugiej niby ktoś faktycznie skontaktował się z właścicielem i wszedł jednak uznał ten właściciel, że jak jednemu pozwoli to zleca się ludzie i chyba przestal. Więc faktycznie latają tam psy. Co do kamer nie wiem, wiem tyle że podobno były akcje łapania kogoś kto wtargnął tam. 5000zl kary na początek przez policję.
Teren ogrodzony murem i siatka. Ciężko wejść chyba że za widoku ale są psy. Kiedy i czy zawsze? Nie wiadomo.
Ludzie planują tam zrobić budynek mieszkalny. Chore jak nie wiem co.
Obiekt nie dostępny. Pilnuje stróż. Teren naszpikowany czujkami ruchu, kamerami i pułapkami. Luźno biegające owczarki niemieckie. Weszliśmy na obiekt za zgodą właściciela.
Kurcze, byliśmy wczoraj tj: 16.09.23 i za nic nie udało się wejść. Odebrał telefon stróż który jak jeden mąż wraz z kobietą która mieszka na terenie (z którą rozmawialiśmy nieco później, złapaliśmy ja jak wjeżdżała na posesję) powiedzieli że nie ma opcji wejścia. Stróż gadał jakieś odklejone rzeczy moim zdaniem ale może i faktycznie tak planują. To z sczy że planują żeby ludzie tam mieszkali. Remontują to miejsce niby i planuje żeby ktos tak MIESZKAŁ. Jest to chore ale tak mają zrobić. 1100 ludzi wymordowanych w tym miejscu, paranormalne przesłanki o tym miejscu i chcą tam zrobić budynek mieszkalny.
W każdym razie te 2 osoby mówily że od 4 lat nie można już tam wejść. Że sam teren jest naszpikowany czujkami i były przypadki złapania kogoś i wezwania policji. Podobno 5000zl na statku mandatu. Czy tam kary.