Photo added by Julsonit · 19 days ago
Description
Opuszczona Przędzalnia Szewiotu i Fabryka Towarów Trykotowych Stephan i Werner z czasów świetności przemysłu włókienniczego Łodzi. Przed opuszczeniem był to najprawdopodobniej magazyn firmy Vika (która nadal jest czynna, lecz już pod innym adresem), miejsce to zostało zamknięte jakoś w 2015, plakietka udt na windzie pokazuje że następny przegląd powinien być w 2016.
Wewnątrz nie zachowało się zbyt dużo wyposażenia. Jednak samo miejsce jest dość klimatyczne, a z dachu można podziwiać ładną panoramę fabrycznej części miasta jak i Dworzec Łódź Fabryczna.
Wejście do budynku:
Od Ul. Wierzbowej obok terenu znajdują się takie garaże oraz dziura w murze obok tych garaży. Wystarczy wejść na teren tych garaży i iść w stronę takiego innego opuszczonego budynku, i tam przy murze jest dziura i można wejść na teren.
Wejście do głównej części budynku znajduje się od strony ul. Wierzbowej (drzwi są otwarte) jak i od Kopcińskiego (drzwi już nie ma).
Sama fabryka nie jest chroniona, alarmy też są nieaktywne,
jednak i tak zalecamy ostrożność gdyż zaraz obok na tym terenie znajduje się działające przedsiębiorstwo i tam już jak najbardziej jest aktywny monitoring.
Hazards
4 zgłoszeniaPlaces nearby Up to 20 km
1/15
1/11
1/3
1/15
1/14
1/15
Comments
Ocena: 3+/5
Miejsce nadal stoi, lecz jest ciągle niszczone przez wandali. Ostatnio przewrócili takiego malucha ładnego co stał w garażu. Niedawno ktoś zrobił wejście na dach(dokładnie wczoraj) i już dzisiaj tego wejścia nie było... ktoś wyrzucił drabinę do szybu windowego :/
Ale udało mi się naprawić wejście na dach, lecz niestety drabina jest w słabym stanie przez upadek z ~5 piętra.
Na ostatnim piętrze/strychu polecam uważać ponieważ drewniana podłoga trochę jest zarwana, też jak ktoś jest chętny iść do maszynowni to polecam się zastanowić, schody są w tragicznym stanie a w maszynowni niczego nie ma, wejścia na dach też nie ma, tylko ogromny spadek do szybu windy. Ogólnie to śmiesznie było bo jak eksplorowaliśmy budynki obok ulicy to jakaś starsza pani ze starszym panem się na nas patrzyli i zapytali się co robimy, wszystko wytłumaczyliśmy i chwilkę sobie pogadaliśmy... Miejsce fajne, spokojne, dosłownie nikogo nie ma. Nawet są toalety do których można się załatwić podczas eksploracji, mi się przydało. Prysznic też jest ale niestety nie jest podłączony do wody więc słabo może być z umyciem się. Ale jak się weźmie wiadro z wodą i mydełkiem to jestem pewny że coś się tam wykombinuje ;)
P.S. Zwłoki kota pochowaliśmy nieopodal
P.S. 2 Oczywiście dysponuję zdjęciami z pochówku
stała wielka metalowa szafa, po 2 minutach jak wracaliśmy z pokoju obok, szafa leżała na podłodze, nie było żadnego huku ani dźwięku. Coś w cholerę jest w piwnicy.