Po 2 latach wróciłem Grażynka jak stała tak stoji o dziwo stan się nie zmienił od tych dwóch lat jedynie zostało troszkę bardziej zabezpieczone w każdym razie da się nadal wejść
Obecnie wszystkie wejścia zablokowane, możliwa jest tylko "eksploracja" małej piwnicy. Do środka można zajrzeć tylko przez okna. Okoliczni mieszkańcy nawet po zauważeniu nas nie zwracali większej uwagi.
odwiedzone 6.01.2023 świetne miejsce budynek bardzo ciekawy z zewnątrz i we wnętrz szczególnie kuchnia i pokoje gościnne wejście bez problemowe od przodu budynku przez okno albo od tyłu przez drzwi jedynie co to często miejscowi spacerują.
Miejsce odwiedziłem 08.05.2022. Okoliczni mieszkańcy chyba są przyzwyczajeni do urbexowiczów, bo w ogóle nie zwrócili na nas uwagi. Wejście bardzo łatwe, furtka otwarta, drzwi z tyłu budynku również. W środku już niewiele sprzętu poza śmieciami i resztkami mebli. Ogólnie obiekt wydawał się początkowo ciekawy, jednak jakoś pozbawiony klimatu, - można zahaczyć po drodze gdzieś indziej, ale jako jedyny cel podróży odradzam.
Miejsce popada w coraz większą ruinę, znika wyposażenie a wnętrza są coraz bardziej dewastowane. Dostęp bardzo łatwy - albo z boku drzwiami albo od frontu przez okno.
Wejście przez niezamknięte na zamek drzwii z boku budynku (wystarczy je pchnąć). Na parterze stołówka i recepcja. Zachowały się łóżka, krzesła, szafy, szafka w recepcji na klucze do pokojów, wyposażenie łazienek (prysznice, umywalki, WC, brodziki), stare lampki biurkowe, telewizor kineskopowy (z pilotem) oraz kanapy i jeden sztuczny kwiatek. Na 1. i 2. piętrze znajdują się pokoje 4 i 5-osobowe. Na schodach na drugie piętro zwiedzających wita czerwony Mikołaj bez głowy stojący na schodach, który wyłania się nagle na zakręcających schodach - w nocy można dostać zawału. W przyziemiu mega niespodzianka - patio pełne pustych słoików do przygotowania konfitur wraz z jakimś zeszytem zapisanym niezrozumiałymi dla mnie słowami (ostatnie zapisy dotyczą roku 2010). Oprócz tego znajduje się tam kuchnia z piecem (takim na węgiel) do przygotowywania obiadów dla gości oraz winda kuchenna, którą wywoziło się obiady. Z zewnętrz budynku są metalowe schody przeciwpożarowe (ponieważ cały budynek jest drewniany). Budynek ma ogród ze szklarnią która jest dziurawa i kompletnie zarośnięta chwastami, ale sąsiaduje on z posesją sąsiadów, więc nie chciałem się wystawiać na widok. W budynku jest również piwnica przez którą nie ma wejścia do budynku - znajduje się tam jedynie kotłownia (stary piec na węgiel), miejsce na koks i jakieś stare drewniane półki do układania konfitur. Nagrałem tam film i zrobiłem parę zdjęć, zachęcam do obejrzenia. https://youtu.be/cr1TIgtop80
Niby jest i niby duze, ale jakos tak... Bez wrazen. Moze to tylko ja. W srodku kilka pieter, jakies lozka i inne drobne rzeczy, ale jakos bez duszy budynek.
Nie trzeba sie przeciskac przez krzaki jak ja to robilem... Pozniej jak wracalem ze szczytu w Luboniu od tylu kompletnie nie ma bramy lol... W kazdym razie, wejscie bezproblemowe i fajne jako punk zachaczenia, zeby sie gdzies wybrac bo okolica super i w wszczegolnosci polecam spacer na szczyt w Luboniu (mozna isc po prostu caly czas wglab lasu mijajac grazyne) oraz po drugiej stronie ulicy inny szczyt z wierza widokowa. O wiele wiecej frajdy i wrazen.